Personal tools
You are here: Home Artykuły Kreacjonizm w czołówkach doniesień agencyjnych

Kreacjonizm w czołówkach doniesień agencyjnych

— filed under:

Poziom dyskusji na temat kreacjonizmu w mediach brytyjskich osiągnął nowe wyżyny w marcu 2002 roku. Wiele gazet zamieściło doniesienia o chrześcijańskim charakterze College'u Emmanuela w Gateshead, który codzienne wydatki pokrywa z dotacji państwowych. Kanały telewizyjne przekazywały wywiady i komentarze na ten temat, a na internetowym forum BBC, rejestrującym reakcje słuchaczy i dyskusje, znalazło się więcej wypowiedzi w tej sprawie niż w jakiejkolwiek innej w tym samym okresie. Pytania zadawano w parlamencie i nawet [premier] Tony Blair został uwikłany w tę kontrowersję.


Chrześcijańskie podejście

Często robiono wywiady z prof. Richardem Dawkinsem i cytowano jego opinie. Skorzystał on z okazji, by „przywalić” bezsensownym poglądom, traktującym serio Biblię w nauczaniu na temat pochodzenia życia i świata. Co ważniejsze, pomimo, że College po inspekcji szkolnej w ubiegłym roku otrzymał pochwalny raport Ofstedu,[1] Dawkins i inni wystąpili do władz z żądaniem ponownej inspekcji w świetle „niepokojących” wiadomości na temat sposobu nauczania nauk przyrodniczych w College'u.

Wydaje się pożądane, by przedstawić kilka refleksji na temat tych wydarzeń. Istnieje tu kilka spraw, którymi może się zainteresować szeroko rozumiana społeczność chrześcijańska. Można też orzec, że reakcja na to, co się dzieje w Emmanuel College, nasuwa myśl, że Kościół w szerokim sensie może uczynić dużo więcej, by pomóc ludziom rozwijać chrześcijańskie podejście w wielu sprawach.


Co to jest edukacja?

Jenny Tonge, członek parlamentu z Richmond Park, tak się wypowiedziała w wywiadzie dla Channel 4: „Wydaje mi się, że zwłaszcza w college'u technicznym brak nauczania właściwej biologii i ewolucjonizmu jest absolutnie zdumiewający i my, podatnicy, płacimy za to”. Później zapytała ona Tony'ego Blaira, czy jest zadowolony, że w państwowych szkołach naucza się kreacjonizmu. BBC doniosło, że „Blair unika pytań o kreacjonizm”. National Secular Society potępiło takie zachowanie jako „godną ubolewania akceptację antynauki przez człowieka, który powinien cenić edukację”.

Ale co stanowi „właściwe” nauczanie tych zagadnień? Jak chrześcijanie reagują, kiedy mówi się nam, że nasze poglądy nie pasują do tego, co się słyszy w szkołach? Dziwne, że przez cały tydzień żadne z doniesień w środkach masowego przekazu nie uznało za stosowne wspomnieć, iż na konferencji kreacjonistycznej odbytej w College'u, przemawiał profesor Andy McIntosh, uczony specjalizujący się w problematyce spalania na Uniwersytecie w Leeds. Chyba nawet reporterzy nie radzą sobie z myślą, że kompetentni uczeni bronią kreacjonizmu (i że zawsze tak było).


Rozumienie sporów

Podstawową zasadą edukacji jest nauczanie o kontrowersji. Chrześcijanie zajmujący się tymi sprawami rozwinęli do pewnego stopnia tę zasadę. Strategia polega na tym, by pomóc studentom zrozumieć sporne sprawy. Powinniśmy uświadomić im istnienie przeciwstawnych argumentów, nie po to, by mieszać im w głowach, ale by inspirować zainteresowanie i skłaniać do badań.

Jest tu punkt wspólny z Darwinem, który zastosował to podejście w O powstawaniu gatunków. Odniósł się on ponad 100 razy do wyjaśnień kreacjonistycznych, chociaż zawsze twierdził, że jego podejście jest lepsze. Nie jest niczym niezwykłym, że biologowie ewolucyjni idą śladami Darwina i twierdzą, że ewolucjonizm jest lepszy niż kreacjonizm jako wyjaśnienie tajemnic życia. Jednak współcześni nauczyciele widzą tylko jedną stronę argumentu! Kiedy kreacjoniści chcą przyjrzeć się rywalizującym wyjaśnieniom, wskazać na słabości w teoriach ewolucjonistycznych i wykazać wyższość podejścia kreacjonistycznego, nazywa się to „złą nauką” albo po prostu odrzuca się jako „antynaukę”.


Odrętwienie umysłowe

Oznaką, że naucza się o każdej stronie kontrowersji, jest znajomość przez studentów świadectwa przemawiającego zarówno przeciwko proponowanej teorii, jak i na jej rzecz. Tylko niewiele dziedzin nauki ma tak złe doświadczenia w tej sprawie jak ewolucjonizm. Blisko 40 lat temu profesor Kerkut w Southampton University odkrył, jak bardzo jego studenci mieli wyprane umysły na temat teorii ewolucji. Prosił ich o przedstawienie świadectw empirycznych przemawiających przeciw darwinizmowi, a spotykał się jedynie ze zdziwionymi spojrzeniami i odpowiedziami w rodzaju „Ależ nie ma takich, proszę pana!” By przeciwdziałać temu odrętwieniu umysłowemu, napisał książkę Implications of Evolution — wydarzenie przełomowe w historii krytycznego myślenia na temat teorii ewolucji.

Jednak trzeba powiedzieć smutną prawdę: sytuacja dzisiaj często okazuje się być równie zła jak pokolenie temu.


Nauka ewolucjonistyczna

Kreacjoniści znaleźli się w dziwnej sytuacji. Chcą oni się zaangażować w naukę, analizując świadectwa empiryczne. Chcą ustalić, jakie są fakty i co one rzeczywiście znaczą. W rezultacie mówią: „Myślimy, że świadectwo empiryczne popiera kreacjonizm, a argumenty oferowane na poparcie teorii ewolucji są słabe”. Jaka jest odpowiedź? Czy mówi się im: „W porządku, przyjrzyjmy się temu, co macie do powiedzenia"? „Zbadajmy na nowo rywalizujące wyjaśnienia”? Nie, biologowie ewolucyjni nigdy się nie angażują w takie spory! Dominującą odpowiedzią nie jest angażowanie się w poważną debatę, ale piętnowanie nas oskarżeniami o propagowanie „antynauki” i że nie uczymy „właściwej nauki”. Takie reakcje ujawniają naukowy dogmatyzm, walkę o władzę nad umysłami ludzi.


Walka o władzę

W dwu komentarzach prasowych dostrzeżono tę walkę o władzę bardzo wyraźnie. Tom Utley napisał w Daily Telegraph z 16 marca: „Jest coś niemal histerycznego w ataku [Richarda Dawkinsa] na nauczycieli nauk przyrodniczych w Emmanuel City Technology College w Gateshead, co nasuwa mi myśl o Torquemadzie i hiszpańskiej Inkwizycji. Profesor poszukuje heretyków — niewierzących w religię nauki — aby ich uciszyć”.

A Melanie Phillips napisała w Daily Mail (15 marca 2002), że „atak na College Emmanuela ujawnia alarmującą nietolerancję”. Sugerowała, że wielu przywódców „nauki” faktycznie jest apostołami ateistycznego wyznania wiary zamaskowanego jako nauka. To spostrzeżenie „pomaga jej wyjaśnić, dlaczego gdy ktokolwiek stawia wyzwanie jednomyślności opartej na scjentyzmie, jest wyśmiewany, prześladowany i niemal wypędzany z miasta”.

Regułą, wedle której pracuje większość uczonych, wydaje się być założenie, że Bóg jest nieistotny w tym, co robią. Ale to jest fałsz i prowadzi do błędnego myślenia i działania. Musimy umieć dojrzeć, kiedy ktoś usiłuje zamknąć dyskusję.


Przywódcy kościelni

W sporze wzięli udział także przywódcy religijni. Richard Harries, anglikański biskup Oxfordu, wypowiadając się w BBC Radio 4 (15 marca 2002), porównał obecną sytuację do tej, jaka miała miejsce w 1860 roku, kiedy jego poprzednik Samuel Wilberforce przeciwstawiał się ewolucjonizmowi w debacie z uczonym Thomasem Huxleyem. Zrobiliśmy od tego czasu duży krok naprzód — rzekł biskup. „Dlatego jest czymś niezwyczajnym, że 140 lat później, gdy zgromadzono już tak wielkie świadectwo empiryczne, szkoła w Gateshead sprzeciwia się teorii ewolucji opierając się na rzekomych podstawach biblijnych. Czy ci ludzie naprawdę myślą, że światowa wspólnota uczonych zaangażowana jest w masowy spisek, by oszukać resztę?”

Biskup zapomniał jednak zauważyć, że światowa wspólnota uczonych działa w kulturze milczącego ateizmu. Biblia uczy nas, byśmy się nie dziwili niewiarą świata. Jeśli ktoś oszukuje, to Szatan, który jest kłamcą od początku.


Teistyczny ewolucjonizm

Biskup Harries bronił stanowiska teistycznego ewolucjonizmu: „Fakt, iż Wszechświat przypuszczalnie zaistniał 12 miliardów lat temu, a życie zaczęło ewoluować ok. 3 miliardy lat temu, po prostu uwypukla nadzwyczajną wytrwałą cierpliwość boskiego stwórczego ducha”. Biskup jednak nie dostarczył biblijnego poparcia dla swego podejścia. Biblia umieszcza ten „szczegół” w Boskim wiecznym planie, a Jego wytrwałość i cierpliwość w tym, jak łaskawie traktuje On zbuntowaną ludzkość.

Richard Dawkins odpowiedział 18 marca na esej Toma Utleya. Wnioskował on, że zarzut polowania na herezję został błędnie skierowany i że byłoby lepiej, gdyby biskupi zajęli się zagrożeniem kreacjonizmu. Napisał: „Wasza kolej, panowie. (...) Jeśli jest coś, w czym mogę pomóc, znajdziecie mnie pokornie uniżonego. Z najlepszą wolą w świecie, wydaję się robić więcej szkody niż pożytku. Kolej na kogoś innego”.

Wygląda więc na to, że mamy biskupów, którzy nie wiedzą, jak nauczać Biblii, oraz uczonych, którzy wolą się nie angażować w poważną debatę. Czy może być niespodzianką, że kreacjoniści czują się nieco sfrustrowani?


Opinia publiczna

Do oczekiwanych wyników tego sporu należy rola opinii publicznej. Melanie Phillips napisała: „Emmanuel College w Gateshead należy do najlepszych szkół państwowych w kraju. Wyniki egzaminów są tam znakomite. Porządek tam panujący jest wzorowy. Rodzice zaciekle starają się wysłać tam swoje dzieci, a na jedno miejsce przypada troje chętnych”. Kiedy kierownik, Nigel McQuoid, pojawił się w telewizji, szybko dał się poznać jako poważny i sumienny nauczyciel. Tom Utley napisał o uczniach: „prawie każdy wydaje się być świadomy, że jest inteligentnie i dobrze nauczany — zarówno na temat ewolucjonizmu, jak i alternatywnych teorii”.

Co chrześcijanie mogą zrobić? Możemy dostarczyć czegoś pozytywnego. Przez całe lata chrześcijanie w dużym stopniu uczestniczyli w nauczaniu — i nie ma żadnego powodu, abyśmy pozostawili je państwu. Chrześcijanie tworzyli rewolucję naukową w Europie — i nie ma najmniejszego powodu, aby nauka przyjmowała obecnie kulturę milczącego ateizmu. Chrześcijanie są „ludźmi Księgi” — i nie ma powodu, by nas zmuszać do przyjęcia poglądów, które nie są zakorzenione w słowach Pisma Świętego. Kontrowersja ta wywołała interesującą i owocną debatę — nie pozwólmy, by zanikła.

David  J.  Tyler

Przypisy

* Dr David T. Tyler jest starszym wykładowcą na Manchester Metropolitan University oraz sekretarzem brytyjskiego towarzystwa kreacjonistycznego o nazwie Biblical Creation Society.

[1] Ofsted — Office for Standards in Education, Biuro Jej Królewskiej Mości Głównego Inspektora Szkół w Anglii.

Źródło: Na Początku... marzec-kwiecień 2002, nr 3-4 (153-154), s. 107-112. (David J. Tyler, Creation in the Headlines; artykuł nadesłany do Na Początku... Za zgodą Autora z jęz. angielskiego tłumaczył Mieczysław Pajewski.)

Document Actions
« February 2020 »
February
MoTuWeThFrSaSu
12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829