Personal tools
You are here: Home Artykuły Proces Scopesa

Proces Scopesa

Nigdy w historii amerykańskiego prawa nie było takiej rozprawy jak słynny proces Scopesa, odbyty w Dayton, w stanie Tennessee, w budynku sądu hrabstwa w lipcu 1925 roku. Proces ten był tematem wielu książek i niezliczonych artykułów, jak też przynajmniej jednego obrazu filmowego (Inherit the Wind, w którym Spencer Tracy grał "bohatera", ateistycznego prawnika Clarence'a Darrowa). Obecne odrodzenie kreacjonistyczne wywołało nowy nurt artykułów badających to przełomowe wydarzenie. Rozprawę relacjonowało ponad 200 reporterów prasowych, którzy napisali o niej ponad dwa miliony słów, ale większość tych tekstów stanowiły wypaczone relacje, mające na celu zniszczenie kreacjonizmu i odrodzenia fundamentalistycznego. Apogeum wysiłki te osiągnęły właśnie w tym medialnym wydarzeniu. Chicagowska radiostacja WGN tutaj właśnie produkowała pierwsze w Ameryce audycje radiowe z procesu sądowego. Sześćdziesięciu pięciu operatorów telegrafu wysłało więcej słów do Europy i Australii, niż kiedykolwiek przedtem przekablowano tam o jakimkolwiek amerykańskim wydarzeniu. Niedawny artykuł, opublikowany przez Towarzystwo Historyczne stanu Tennessee, tak to komentuje:

"Prawdopodobnie nigdy nie było dziwniejszego procesu. Jeden lub więcej członków ławy przysięgłych zainteresowanych było zdobyciem dobrego miejsca, ale opuścili oni wiele posiedzeń, ponieważ ława przysięgłych została wykluczona z długich, technicznych dyskusji prawnych. (...) Eksperci naukowi przebyli setki mil, by zeznawać, ale ich twierdzeń nie przyjęto jako świadectwo. (...) Główny obrońca [Darrow] był upominany przez sąd za jego lekceważenie, a główny oskarżyciel [Bryan] był przesłuchiwany jako świadek. Oskarżony zaś nigdy nie zeznawał.

(...) Posiedzenia były skrócone przez sędziego częściowo po to, by chronić głównego oskarżyciela i prawników obrony przed pojawiającymi się pogróżkami. (...) Ostatni na liście sądowych niezwykłości jest fakt, że obrona nie twierdziła, iż oskarżony jest niewinny stawianych mu zarzutów, ale pod koniec nawet poprosiła sąd, by wydał wyrok skazujący." [1]

Jest faktem, że oskarżony John T. Scopes prawdopodobnie nie był winny nauczania ewolucjonizmu, jak później przyznał, [2] ale zgodził się przyznać, że nauczał go - po prostu po to, by pomóc w doprowadzeniu do rozprawy. Całą sprawę zorganizowano jako pewnego rodzaju lokalny spisek, by przyciągnąć uwagę opinii publicznej oraz inwestycje przemysłowe do Dayton. [3]

Lokalny spisek motywowany lokalną ekonomią to, oczywiście, tylko wygodne narzędzie wykorzystane przez dużo bardziej poważną i dalej sięgającą grupę "spiskowców" w Nowym Jorku. Grupa w Dayton wpadła na ten pomysł w rezultacie przeczytania artykułu w gazecie z Chattanoogi, w którym Amerykański Związek Wolności Obywatelskich (ACLU) zaofiarował się sfinansować jakiegokolwiek nauczyciela z Tennessee, który chciałby być sądzony za złamanie nowo uchwalonego prawa stanowego, zakazującego nauczania ewolucjonizmu. Przywództwo ACLU było zaniepokojone mocną reakcją, jaką fundamentaliści wywoływali w społeczeństwie, a skierowaną przeciw powszechnemu nauczaniu ewolucjonizmu i kolektywistycznego humanizmu w szkołach. Widzieli w tym świetną okazję do zniszczenia ruchu fundamentalistycznego przez ośmieszenie go w mediach i byli gotowi zapłacić wszelkie koszty, by to osiągnąć.

ACLU i ogólnie przywódcy ruchu ewolucjonistycznego dążyli szczególnie do powstrzymania mocnego chrześcijańskiego kreacjonistycznego świadectwa Williama Jenningsa Bryana, który bez wątpienia dałby się namówić do przyjęcia stanowiska głównego oskarżyciela ze strony kreacjonistycznej. Bryan był politycznie liberalnym demokratą, poprzednio sekretarzem stanu, trzykrotnym kandydatem demokratów na prezydenta i bardzo popularnym politykiem wśród ludu (znany był po popularną nazwą "Great Commoner", "wielki człowiek z ludu") Pomimo swych liberalnych poglądów politycznych był wierzącym w Biblię chrześcijaninem i przez wiele lat nauczał o zgubnym moralnym i duchowym wpływie nauczania ewolucjonizmu w świecie, zwłaszcza w ścisłym związku z niemieckim militaryzmem w czasie Wielkiej Wojny [I wojny światowej], jak też o znieczulającym duchowym skutku tego nauczania na młodych ludzi w szkołach. Świetny mówca był prawdopodobnie czołowym rzecznikiem fundamentalizmu i kreacjonizmu w społeczeństwie amerykańskim. Nie był jednak uczonym, ani nie był dostatecznie przebiegły, by uświadomić sobie, że wpada w śmiertelna pułapkę zastawioną przez ACLU i ich głównego adwokata, znanego Clarence'a Darrowa.

Przebieg procesu był tak wiele razy relacjonowany, że wydaje się niepotrzebne powtarzanie go tutaj raz jeszcze. Jak przypuszczano i zgodnie z zamierzeniami prasa miała swój dzień, a Bryan został ośmieszony przez obraźliwe sarkastyczne uwagi Darrowa. Nieroztropnie zgodził się na propozycję Darrowa stanąć jako świadek, gdy Darrow obiecał, że sam też stanie jako świadek i pozwoli w ten sposób, by Bryan zadawał mu pytania i by wygłosił swoje końcowe przemówienie. Darrow jednak po bezlitosnym ośmieszeniu Bryana jako świadka wieloma różnymi i nieistotnymi kwestiami biblijnymi, szybko doprowadził do zakończenia rozprawy przez sędziego, nie dając Bryanowi okazji do przepytania go i wygłoszenia mistrzowskiego końcowego przemówienia.

Prawdopodobnie najpoważniejszym błędem Bryana jako świadka było stałe powtarzanie, że ma zaufanie do nieomylności Pisma Świętego, by potem nadziać się na pytania geologiczne. Odpowiadając na nie bazował jednak na teorii "dzień-epoka" [konkordyzmu]. Darrow, oczywiście, wykorzystał to, wyśmiewając ludzi, którzy twierdzą, że Biblia była natchniona, ale że jej znaczenia są tak giętkie, że można im przypisać, co się tylko chce!

Technicznie rozprawę wygrali kreacjoniści, ale Darrow, ACLU, a zwłaszcza gazety i radio stworzyły jedno z najbardziej pomyślnych "żądeł" w długiej historii humanistycznych intryg. Dr Fay-Cooper Cole, który był kierownikiem wydziału Antropologii na Uniwersytecie Chicagowskim i który zeznawał na rzecz ewolucjonistów w trakcie tej rozprawy, powiedział:

"Tam, gdzie tylko jedna osoba była przed procesem zainteresowana ewolucją, po jej zakończeniu o ewolucji czytało i zastanawiało się całe mnóstwo osób. W ciągu jednego roku ustawy zakazujące, które przygotowywano w innych stanach, zostały porzucone i obalone. Tennessee tak się ośmieszyło w oczach społeczeństwa, że inne stany wolały nie iść jego śladem." [4]

Ponadto odrodzenie kreacjonistyczne lat 1920-tych zostało zatrzymane. Sam Bryan zmarł we śnie zaledwie pięć dni po zakończeniu procesu, w wieku 65 lat. Bez wątpienia wysiłek emocjonalny, jak też wyczerpanie fizyczne, wywołane przez proces, przyczyniły się do tej smutnej - być może symbolicznej - tragedii.

Ewolucjoniści narzekają, że proces Scopesa przyniósł na całe lata rozwodnienie akcentu ewolucjonistycznego w podręcznikach szkolnych, [5] jednak trudno uznać to narzekanie za uzasadnione. Z pewnością w tych książkach nie było nic na temat stworzenia! Z naszego punktu widzenia od czasu rozprawy były one dosłownie przesycone myśleniem ewolucjonistycznym, czy to wyraźnie, czy w ukryty sposób. Za wyjątkiem nielicznych odważnych nauczycieli chrześcijan publiczne instytucje edukacyjne od przedszkola aż do poziomu uniwersyteckiego są przez ponad 60 lat wyraźnie centrami ewolucjonistycznej indoktrynacji. Podręczniki nie zawsze mają w swoich indeksach wymienioną ewolucję, ale niezmiennie są nasiąknięte ewolucjonistycznymi założeniami i naturalistycznymi, humanistycznymi interpretacjami wszystkich zjawisk.

Do najbardziej niezadowalających aspektów procesu Scopesa należy zastraszenie chrześcijan. Mnóstwo nominalnych chrześcijan skapitulowało wobec teistycznego ewolucjonizmu, a nawet ci, którzy utrzymali wiarę w stworzenie, wycofali się z terenu konfliktu, używając fikcji, że zaangażowanie w takie kontrowersje jest nieuduchowione i nalegając, by zamiast tego skupiać się na "zbawianiu duszy" i na "osobistym chrześcijaństwie", kładąc także duży nacisk na bliski powrót Chrystusa. Szkoły i władze, a także społeczeństwo jako całość, po prostu poddały się świeckiej kontroli humanistycznej i odtąd znajdują się pod mocną kontrolą tego typu.

Nie zdarzyło się to z dnia na dzień, oczywiście. Nawet chociaż ich mistrz został pokonany, ciągle pojawiały się nowe inicjatywy wśród fundamentalistów i kreacjonistów przez kilka następnych lat. Przez pewien czas wielu nawet myślało, że kreacjoniści zwyciężyli, pomimo stałej ośmieszającej i obelżywej kampanii mediów. Nawet sam Bryan, jak się zdaje, tak myślał i przygotował swoje zamierzone końcowe przemówienie - które uniemożliwiono mu wygłosić na rozprawie - do rozesłania do czasopism.

Przemówienie to zostało powtórnie wydrukowane przez Bryan College w pięćdziesiątą rocznicę rozprawy, w 1975 roku, i jest faktycznie wspaniałe [6], kładąc nacisk na prawo obywateli do kontrolowania własnych szkół, na błędne użycie danych naukowych przez ewolucjonistów, a zwłaszcza na niszczące skutki nauczania ewolucjonistycznego. Kończy się mocnym chrześcijańskiej świadectwem i napomnieniem. Rzeczywiście, przemówienie to mogło odnieść skutek, gdyby zostało wygłoszone i gdyby przekazano jego treść bez zniekształceń, ale zostało zapomniane, nawet przez większość chrześcijan.

Dobrym rezultatem procesu jest powstanie w Dayton świetnego college'u chrześcijańskiego, ufundowanego przez przyjaciół Bryana z całego kraju na pamiątkę jego wysiłków i wielkiej sprawy, dla której walczył i dla której umarł. Bryan College pozostał wierny ideałom i przekonaniom swojego założyciela i jest dzisiaj kwitnącym college'em o prawach państwowych z ponad 600 studentami,[7] z przynajmniej 17 kierunkami studiów, pięknym 100-akrowym campusem i ponad 3500 absolwentami.

Ponadto zainteresowanie wywołane procesem przyniosło wkrótce wiele znaczących antyewolucjonistycznych książek. Najważniejszą była książka profesora fizyki na Uniwersytecie Cincinnati. Chociaż jej autor, Louis T. More, wskazywał, że w zasadzie wierzy w ewolucję, to jego książka była niszczącą naukową krytyką ewolucjonizmu.[8] Dwu wybitnych teologów luterańskich, Leander S. Keyser oraz Theodore Graebner, opublikowało znakomite tomy,[9] a naprawdę wspaniały traktat napisał rzymsko-katolicki profesor zoologii zwierząt w Seton Hall College.[10]

Pomimo tych i kilku innych znaczących wysiłków jednak proces Scopesa i stałe wyśmiewanie przez media okazało się tak zniechęcające i zastraszające dla chrześcijańskiego świata, że cały ruch fundamentalistyczny wydawał się być obumarły, przynajmniej na tyle, na ile rozważa się jego wpływ na świecki świat. Większość ewaligelikalnej społeczności odtąd zaangażowała się w wewnętrzną ewangelizację i w pobożny separacjonizm.

Rzeczywiste ubóstwo naukowego stanowiska ewolucjonistów jednak może być widoczne dla każdego, kto zechciałby przeczytać zapis przebiegu rozprawy. Ubóstwo ewolucjonizmu także stale podkreślano w ciągu ubiegłego półwiecza w szeregu książek, artykułów i innych powtórek procesu Scopesa. Był to wielki tryumf ewolucjonizmu (większy nawet niż znana debata Huxleya z Wilberforce'em) i nie wydaje się, by ewolucjoniści mogli coś lepszego zaoferować, kiedy pojawia się potrzeba obrony ewolucjonizmu.

Na przykład w 1973 roku spędziłem sześć tygodni w Nowej Zelandii, przemawiając o naukowym kreacjonizmie na uniwersytetach, w szkołach i kościołach całego kraju. Było spore zainteresowanie i myślę, że moje wystąpienia przyniosły rzeczywisty skutek. Ale miasto za miastem, albo w trakcie mojej wizyty, albo bezpośrednio po niej, kontrolowane przez władze kanały telewizyjne wyświetlały filmowy obraz procesu Scopesa, Inherit the Wind

Oczywiście, mógł to być tylko przypadek. Ale był to stary obraz i nie wydaje się, by istniał jakiś inny powód wskrzeszania go akurat w tym czasie. Jednak przynajmniej pomagał on wznowić na małą chwilę zainteresowanie jednego małego narodu sporem kreacjonizm-ewolucjonizm.

Henry M. Morris

Przypisy

[1] R. M. Cornelius, Their Stage Drew all the World: A New Look at the Scopes Evolution Trial, Tennessee Historical Quarterly, Summer 1981, vol. 40, s. 133, 134.

[2] John T. Scopes and James Presley, Center of the Storm: Memoirs of John T. Scopes, Holt, Rinehart, and Winston, New York 1967, s. 60.

[3] Warren Allem, Backgrounds of the Scopes Trial at Dayton, Tennessee, M.A. Thesis, Univ. of Tennessee, Knoxville, 1959, s. 55-61; za: Cornelius, Their Stage...

[4] Fay-Cooper Cole, A Witness at the Scopes Trial, Scientific American, January 1959, s. 130.Judith Grabiner and P.D. Miller, Effects of the Scopes Trial, Science, 6 September 1974, vol. 185, s. 832-837.

[5] Judith Grabiner and P.D. Miller, Effects of the Scopes Trial, Science, 6 September 1974, vol. 185, s. 832-837.

[6] The Last Message of William Jennings Bryan, William Jennings Bryan College, Dayton, TN, 1975, 32 strony.

[7] Cornelius, Their Stage..., s. 139. Miałem przywilej przemawiania w Bryan College.

[8] The Dogma of Evolution, Princeton University Press, Princeton. NJ 1925.

[9] Leander S. Keyser, The Problem of Origins, Wartburg Press 1925; Theodore Graebner, Essays on Evolution, Concordia Publishing House, St. Louis 1925.

[10] George Barry O'Toole, The Case Against Evolution, Macmillan Publishing Co., New York 1926.

Źródło: Henry M. Morris, The Scopes Extravaganza, fragment książki Henry M. Morrisa pt. History of Modern Creationism, Institute for Creation Research, Santee, California 92071, 2nd edition 1993, s. 70-77; z jęz. ang. za zgodą Autora tłumaczył Mieczysław Pajewski.

Document Actions
« February 2020 »
February
MoTuWeThFrSaSu
12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829