Personal tools
You are here: Home Artykuły Ostatnie sukcesy pogoni za planetami

Ostatnie sukcesy pogoni za planetami

Używając największego w świecie teleskopu optycznego, 400-calowego KECK, trzej amerykańscy astronomowie odkryli ostatnio poza naszym układem słonecznym dwie planety wielkości Saturna. Obie krążą wokół gwiazd "głównego ciągu" (stabilnych, spalających wodór gwiazd) podobnych do naszego Słońca. [1] Odkrycie tych dwu planet, mniejszych niż jakiekolwiek pozasłoneczne planety poprzednio odkryte, doprowadziło do ożywionych spekulacji, że planety wielkości Ziemi mogą licznie w Kosmosie występować. [2] Oczywiście, dalszym ciągiem tych spekulacji jest to, że występowanie planet wielkości Ziemi oznacza obfitość miejsc we Wszechświecie, gdzie istnieje życie.

Geoffrey Marcy, Paul Butler i Steven Vogt faktycznie nie "widzieli" tych planet. Ustalili oni raczej ich istnienie troskliwie mierząc niewielkie chybotania położeń gwiazd, wokół których te planety krążą. Kiedy planeta znajduje się między nami i swoją gwiazdą, to grawitacja planety przyciąga nieco gwiazdę do nas. Kiedy planeta znajduje się po przeciwnej stronie gwiazdy, przyciąga gwiazdę nieco od nas. Im bardziej masywna planeta, tym większe chybotanie, jakie wywołuje i tym samym łatwiej ją wykryć.

Aż do niedawna wszystkie planety odkryte poza naszym Układem Słonecznym (ich lista obejmuje ponad 40 obiektów) były olbrzymie, o połowie masy Jowisza lub więcej (Jowisz = 317 mas Ziemi). Według Butlera nowe przyrządy umożliwiają nam obecnie odkrywanie planet tak małych jak pięć procent masy Jowisza (około 17 mas Ziemi). [3] Możemy więc oczekiwać znalezienia dużo więcej planet w kolejnych miesiącach. Jednak wykrycie planet wielkości Ziemi czy Marsa będzie wymagało nowej technologii.

Jedna z dwu nowo odkrytych planet ma masę ok. 75% masy Saturna (22% masy Jowisza); druga jest nieco większa, ma masę ok. 84% masy Saturna (25% masy Jowisza). Na żadnej z nich nie może istnieć życie. Jak inne planety dotąd odkryte, obie znajdują się zbyt blisko swoich gwiazd i mają zbyt eliptyczne (zbyt wydłużone, nie kołowe) orbity, by umożliwić istnienie życia. Te i inne cechy wykluczają możliwość istnienia życia gdziekolwiek w tych układach planetarnych, do których należą te dwie planety.

Bez względu na to, czy planety wielkości Ziemi okażą się występować licznie w Kosmosie, uczeni nie mają żadnej racjonalnej podstawy, by zakładać, że takie planety są zdolne podtrzymywać życie. Wielkość jest tylko jedną z ponad 100 różnych cech planety, jakie muszą być precyzyjnie dopasowane, by podtrzymać życie. [4] Obliczone prawdopodobieństwo, że nie zaprojektowana planeta wielkości Ziemi będzie zdolna podtrzymać życie, jest mniejsze niż jeden do 10150 (jest to jedynka, po której następuje 150 zer). [5] A nie wspominamy o jeszcze większym problemie ze "spontanicznym" powstaniem życia. [6] Chrześcijanie jednak mają racjonalną podstawę do zadowolenia. W miarę, jak te odkrycia rozwijają nasze rozumienie formowania się Układu Słonecznego, podkreślają wyjątkowość, nadprzyrodzony i celowy projekt naszego własnego Układu Słonecznego i naszej rodzimej planety.

Hugh  Ross

Przypisy

[1] Ron Cowen, Less Massive than Saturn?, Science News 2000, vol.157, s. 220-222.

[2] Tamże, s. 220.

[3] Tamże.

[4] Por. Hugh Ross, Design Evidences for Life Support, Reasons To Believe, Pasadena, CA 2000.

[5] Tamże.

[6] Por. Robert Shapiro, Origin: A Skeptic's Guide to the Creation of Life on Earth, Summit Books, New York 1986, s. 128.

Źródło: Na Początku... maj-czerwiec 2000, nr 5-6 (129-130), s. 160-162. (Hugh Ross, Planet Quest — A Recent Success, Connections. News and Views 2000, vol. 2, No. 2, s. 1-2. Z języka angielskiego za zgodą Autora tłum. Mieczysław Pajewski)

Document Actions
« February 2020 »
February
MoTuWeThFrSaSu
12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829