Personal tools
You are here: Home Artykuły Kazimierz Jodkowski, "Darwin i konserwatyzm" (2001)

Kazimierz Jodkowski, "Darwin i konserwatyzm" (2001)

Komentarz do artykułu Tomasza Jarosza, Darwin i konserwatyzm, Na Początku... lipiec-sierpień 2001, nr 7-8 (144-145), s. 232-237.

Przedstawiony mi do skomentowania tekst miejscami nie jest jasny (np. co znaczy mówienie o celach ostatecznych ewolucji lub o jej pierwszych przyczynach w kontekście darwinizmu?), choć jasna jest jego ogólna myśl: pogodzić, na ile się da darwinizm i konserwatyzm (a Tomasz Jarosz sądzi, że da się w dużym stopniu). Wydaje się jednak, że autor omawianego artykułu porusza się na obcym sobie gruncie.


Czy konserwatyści mogą zasadnie odwoływać się do Darwina?

Już w pierwszym akapicie ujawnia on powszechny (co zmniejsza ciężar tej krytyki) brak rozumienia różnicy między teorią doboru naturalnego a darwinizmem. Obu tych pojęć używa zamiennie, choć nie jest to jedno i to samo. Darwinizm to coś więcej niż teoria doboru naturalnego. Darwinizm to wiara, że wszystkie istniejące organizmy żywe pochodzą od niekiedy nieco innych przodków, a ostatecznie wszystkie od jakiegoś hipotetycznego wspólnego przodka. Mechanizmem tak rozumianej ewolucji ma być dobór naturalny. Jednak akceptowanie istnienia doboru naturalnego nie jest równoznaczne z przyjmowaniem darwinizmu, czego najlepszym dowodem jest to, że większość kreacjonistów działanie tego doboru przyjmuje (fakt ten jest kompletnie nieznany dla większości ewolucjonistów, którzy polemizują z kreacjonizmem). [1] Więcej, kreacjoniści twierdzą, że to oni wymyślili ideę doboru naturalnego, a Darwin ją sobie przywłaszczył od kreacjonisty Edwarda Blytha. [2]

Skoro kreacjoniści i ewolucjoniści przyjmują istnienie doboru naturalnego, to jaka między nimi istnieje różnica? Różnica jest dość prosta do wysłowienia (choć w praktyce sprawa się nieco komplikuje): kreacjoniści uważają, że dobór naturalny jest odpowiedzialny za pojawiające się zmiany form żywych (nawet za pojawianie się nowych gatunków), ale jego rola jest ograniczona. Zdaniem kreacjonistów istnieją granice, w ramach których działa dobór naturalny i których nie jest on w stanie przekroczyć. W związku z tym kreacjoniści mówią o zmienności wewnątrz stworzonych typów (niektórzy używają pojęcia baraminu lub prototypu). [3] O ile mi wiadomo, kreacjoniści nie byli — jak dotąd — w stanie określić zadowalająco granic owych stworzonych typów czyli baraminów. Mówią ogólnie, że granice baraminu przebiegają najczęściej między rodzajem a rodziną w tradycyjnej taksonomii, choć czasami (rzadko) znajdują się na poziomie gatunku. Granice baraminu ich zdaniem należy ustalać empirycznie. [4] W granicach tych dobór tworzy nowe odmiany, rasy, gatunki, a nawet rodzaje.

Ewolucjoniści natomiast uważają, że żadne granice dla stosowalności doboru naturalnego nie istnieją. Jest on w stanie rozwijać formy życia od najprostszej, jaka pojawiła się na Ziemi kilka miliardów lat temu do tych, które istnieją obecnie.

Czasami mówi się, zwłaszcza w kręgach kreacjonistycznych, że różnica między kreacjonistami a ewolucjonistami polega na tym, że ci pierwsi przyjmują jedynie mikroewolucję, a ci drudzy — zarówno mikro-, jak i makroewolucję. [5] Jest to jednak błędna konstatacja wspomnianej różnicy.

Rozróżnienie mikro- i makroewolucji występuje w pismach samych ewolucjonistów. Terminy "makroewolucja" i "mikroewolucja" zostały ukute w 1927 roku przez rosyjskiego entomologa Jurija Filipczenkę w jego wydanym po niemiecku dziele Variabiliät und Variation, które było próbą pogodzenia genetyki mendlowskiej i ewolucjonizmu. Do angielskojęzycznej literatury wprowadził je Theodosius Dobzhansky w 1937 roku. [6] Pojęcia te biologowie definiują następująco:

Mikroewolucja: "Ewolucja na poziomie gatunku i poniżej tego poziomu".

Makroewolucja: "Ewolucja powyżej poziomu gatunku; ewolucja wyższych jednostek taksonomicznych i tworzenie ewolucyjnych nowości w rodzaju nowych struktur". [7]

Carroll twierdzi, że rozróżnienie między tymi procesami istnieje od dawna i że stale sugerowano, iż za zdarzenia makroewolucyjne odpowiedzialne są czynniki nieobecne na poziomie gatunkowym. [8] Makroewolucji Carroll poświęca kilka stron ostatniego rozdziału swej książki [9] i twierdzi tam między innymi, że w makroewolucji można rozpoznać trzy różne aspekty: pochodzenie i radiację większych grup taksonomicznych, ewolucję odrębnych nowych struktur lub procesów fizjologicznych oraz większe zmiany adaptacyjne. [10]

Trzeba jednak pamiętać, że ewolucjoniści, choć odróżniają mikro- i makroewolucję, mają przynajmniej skłonność uważać, że przejście między tymi odmianami ewolucji jest płynne, a nawet że makroewolucja jest ekstrapolacją mikroewolucji. [11] Jeśli odróżniają mikro- i makroewolucję, to tylko dlatego, że ta pierwsza jest dobrze udokumentowana empirycznie, a ta druga znajduje się, przynajmniej jak dotąd, poza zasięgiem danych empirycznych. [12]

Wróćmy teraz do tekstu Jarosza.

Wynika z niego, że jego autor przez konserwatyzm rozumie pogląd, iż ład moralny i porządek społeczny wypływają z natury człowieka. Z tym można się zgodzić. Jednak nie można się zgodzić z tym, że konserwatyzm zakłada też akceptację teistycznej wizji rzeczywistości. Możliwy i praktykowany jest też konserwatyzm ateistyczny. Jego zwolennicy akceptują tezę, że istnieje coś takiego jak niezmienna natura ludzka, niezmienna z perspektywy spisanej historii człowieka, a nawet być może nieco dłuższej (oczywiście, z perspektywy całej historii życia na Ziemi zdaniem ateistycznych konserwatystów nie ma niczego takiego, jak niezmienna w absolutnym sensie natura czegokolwiek). Konserwatyści sprzeciwiając się wszelkim eksperymentom społecznym gwałcącym naturę ludzką, nie muszą wypowiadać się na temat pochodzenia tej natury. Konserwatyści wierzący i niewierzący w Boga mogą w tej sprawie skutecznie ze sobą współdziałać w aktualnej praktyce politycznej.

Dlaczego tyle miejsca w tym komentarzu poświęciłem sprawie rozróżnienia między teorią doboru naturalnego i darwinizmem? Otóż dla tematyki, o której wypowiada się autor "Darwina i konserwatyzmu", nieistotny jest darwinizm, nieistotne jest przekonanie, że człowiek jako gatunek wyewoluował z innych gatunków, tamte z jeszcze innych itd. Elementy ładu społecznego i moralnego albo powstały wskutek mechanizmów doboru naturalnego, gdy już zaistniał gatunek człowieka (taka jest perspektywa konserwatyzmu ateistycznego), albo choć zostały stworzone przez Boga, to jednak utrwalały się wskutek mechanizmów doboru naturalnego (perspektywa konserwatyzmu teistycznego). Utrwalały i wzmacniały, bo wszelkie odstępstwa (łamanie prawa moralnego) było zgodnie z zasadami doboru naturalnego eliminowane ze społeczności tworzonych przez człowieka dokładnie tak samo, jak nowe niekorzystne cechy biologiczne.

Tak czy inaczej moralność i prawo widziane w świecie człowieka nie mają nic wspólnego z tym, czy człowiek i jego ewolucyjni przodkowie rzeczywiście wywodzą się z jakiejś "praameby". A tu właśnie leży różnica między darwinizmem i kreacjonizmem, w sferze zjawisk makroewolucyjnych, nie w tym, co ewolucjoniści nazywają mikroewolucją. Utrwalanie i wzmacnianie reguł moralnych i społecznych należy do zjawisk mikroewolucyjnych, co do których ewolucjoniści i kreacjoniści są zgodni. Patrząc z tego punktu widzenia problem, jaki Tomasz Jarosz sobie postawił, w rzeczywistości nie istnieje.


Rzekoma religijność Darwina

Autor tekstu "Darwin i konserwatyzm" popełnił też drugi wielki błąd w swoim tekście. Uwiecznia on równie uporczywy, co fałszywy stereotyp, jakoby Darwin, jeśli nie był po prostu wierzący, to przynajmniej nie przekreślał istnienia sfery nadnaturalnej i że w związku z tym darwinowska wizja świata przy jego pewnej interpretacji zgodna jest z wizją teistyczną, a nawet (!) kreacjonistyczną.

Darwin był wierzący w wieku młodzieńczym, ale już kilka lat przed opublikowaniem swojego głównego dzieła był zdeklarowanym ateistą (aczkolwiek ze względów praktycznych nie afiszował się tym). [13] White i Gribbin, biografowie Darwina, nie mają w tej sprawie cienia wątpliwości: po śmierci córki, Annie, w 1851 roku

wracając wiejskimi drogami do Kent czuł się zdruzgotany, był pogrążony w najgłębszym w swym życiu, porażającym smutku. Tracąc uroczą córeczkę — którą tak bardzo kochał, bo było to dziecko wręcz idealne, miłe i spokojne, które nigdy świadomie nikomu nie zrobiło przykrości, bystre i inteligentne, wesołe i czułe — stracił też wszelkie resztki wiary. Od tej chwili Darwin stał się absolutnym, nieprzejednanym ateistą, jego jedynym bogiem był racjonalizm, jedynym zbawieniem nauka i logika, i temu poświęcił resztę swojego życia. Istnienie jest jedynie nagromadzeniem wydarzeń biologicznych. Życie jest samolubne i okrutne, bezcelowe i nieczułe. Poza biologią nie ma nic. [14]

Darwin dokonał przełomu w sposobie myślenia o świecie ożywionym. Przed nim popularne było widzenie tego świata jako pola dla aktywności Boga, tego który życie stworzył i który podtrzymuje jego istnienie. [15] Dla Darwina było to absolutnie wykluczone:

Gdybym był przekonany, że do teorii doboru naturalnego potrzeba mi takich uzupełnień, uznałbym ją za bzdurę. [...] Słowa bym nie powiedział w obronie teorii doboru naturalnego, gdyby w którymkolwiek stadium powstawania gatunków potrzebna była jakaś cudowna interwencja. [16]

Darwin dokonał nie tylko rewolucji naukowej, ale także metodologicznej. Zabronił odwoływania się do sfery nadprzyrodzonej. I tę metodologiczną istotę teorii ewolucji współcześni ewolucjoniści doskonale rozumieją:

Tu nie mamy do czynienia z żadnym drobiazgiem. Z punktu widzenia Darwina, cała wartość teorii ewolucji w drodze doboru naturalnego polega właśnie na tym, że dostarcza ona nie-cudownego wyjaśnienia, w jaki sposób powstają złożone przystosowania organizmów. [...] Dla Darwina ewolucja, dokonująca skoków jedynie dzięki pomocy boskiej, w ogóle nie byłaby ewolucją. Istota ewolucji straciłaby wówczas jakikolwiek sens. [17]

Dawkins trafnie odczytuje istotę darwinowskiego ewolucjonizmu: jest nią metodologiczny naturalizm, zakaz odwoływania się do nadnaturalnych interwencji. [18] Zakaz ten nie jest tajemnicą dla żadnego ewolucjonisty:

Darwinizm odrzucił ze sfery racjonalnej dyskusji całą ideę Boga jako stwórcy organizmów. Przed Darwinem tacy myśliciele jak Paley ze swoimi znanymi Evidences mogli wskazywać na ludzką rękę lub oko i mówić: "Ten organ jest pięknie przystosowany; został on w oczywisty sposób zaprojektowany do spełniania swego celu; projekt wymaga projektanta; a więc musi istnieć nadnaturalny projektant". Darwin wskazał, że żaden nadnaturalny projektant nie jest potrzebny; a ponieważ dobór naturalny może wyjaśnić każdą znaną formę życia, to nie ma miejsca w jej ewolucji na żadną nadnaturalną aktywność. [19]

Naturalizm był główną przesłanką w myśleniu Darwina, a sukces jego teorii mocno poparł słuszność naturalizmu, pokazując że nadnaturalne ujęcie rzekomego projektu świata było powierzchowne. [20]

Współcześni ewolucjoniści uważają, że naturalizm jest definicyjnym elementem nauki, że nauka nienaturalistyczna po prostu nie istnieje: [21]

Biologowie muszą stale pamiętać, że to, co widzimy, nie zostało zaprojektowane, ale raczej wyewoluowało. [22]

[...] każda "teoria", która wyjaśnia zjawiska odwołując się do działań wszechmocnego i wszechwiedzącego najwyższego bytu czy jakiejś innej nadnaturalnej wszechmocnej istoty, nie jest teorią naukową. [...] Nie musi być błędna. Po prostu nie nadaje się do badania naukowego. [23]

Pytanie: Jeśli jakaś teoria, która mówi o nadnaturalnej interwencji Stwórcy, nie jest nauką, to czym jest? Odpowiedź: Jest to religia. Moim zdaniem opieranie się na działaniach Stwórcy jest z natury rzeczy religijne. Nie musi być błędne. Jest to po prostu inna perspektywa. Ma ono swoje miejsce, tak jak nauka ma swoje miejsce, ale nie jest nauką. [24]

Ewolucjoniści nie mają też złudzeń, jaka relacja łączy darwinowski ewolucjonizm i tradycję religijną:

Współczesna nauka bezpośrednio implikuje, że świat jest zorganizowany ściśle według deterministycznych zasad albo przypadku. Nie ma żadnych celowościowych zasad w przyrodzie. Nie istnieją żadni bogowie i nie ma sił projektujących, które można by racjonalnie wykryć. Często wypowiadane twierdzenie, że współczesna biologia i założenia judeo-chrześcijańskiej tradycji są w pełni zgodne, jest fałszywe. [25]

Żaden aktywny duch nie kontroluje z miłością spraw przyrody (chociaż Newtonowski bóg nakręcający zegar mógł nastawić cały mechanizm na początku czasu i pozwolić mu na ruch). Żadne siły życiowe nie popychają zmiany ewolucyjnej, I cokolwiek myślimy o Bogu, jego istnienie nie manifestuje się w wytworach przyrody. [26]

Więcej odwołań znaleźć można w moich opracowaniach. [27]

Bezkompromisowy materializm i naturalizm Darwina przekreślają jakąkolwiek nadzieję, że — jak pisze Jarosz — "darwinowska wizja świata kierowanego przez prawo naturalne jest kompatybilna z kreacjonistyczną czy teistyczną wizją Kreatora jako źródła tych moralnych praw" albo że "Sam Darwin wyjaśniał [...] otwarcie, że poznanie pierwszych przyczyn jest empirycznie niemożliwe". Tak można mówić tylko wtedy, jeśli się nie ma pojęcia, co naprawdę głosił Darwin; jeśli podstawową książkę Darwina zna się tylko z jej strony tytułowej. [28]


Podsumowanie

Konserwatyści nie muszą czerpać z Darwina, bo to, co jest istotne dla konserwatyzmu, jest wspólne dla darwinizmu i kreacjonizmu, zaś to, co różni darwinizm od kreacjonizmu, nie ma znaczenia dla konserwatyzmu. Inaczej jest w dziedzinie religijnej, w której z jakimś samobójczym zapałem wielu duchownych stara się "ochrzcić" Darwina. Dla religii stanowisko Darwina jest niezwykle istotne, można powiedzieć: śmiertelnie istotne. [29] Ale ta sprawa wykracza już poza tematykę artykułu Jarosza.

Kazimierz  Jodkowski

Przypisy

* Prof. dr hab. Kazimierz Jodkowski, Instytut Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego, Al. Wojska Polskiego 71A, 65-762 Zielona Góra.

** Recenzent: prof. dr hab. Piotr Lenartowicz, Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna w Krakowie.

[1] Por. na przykład typowe wypowiedzi na ten temat: "nie ma absolutnie żadnych powodów, by Boże działanie stwórcze łączyć z doktryną o niezmienności gatunków" (Bp Józef Życiński, Bóg i ewolucja, Tygodnik Powszechny 1997, nr 1 (2478), s. 10 [1, 10]); "(...) kreacjonizm 'młodej Ziemi', przekonanie, że świat liczy sobie około 6 tysięcy lat i że każdy gatunek został oddzielnie stworzony przez Boga" (Peter Keating, God and Man in Oz, George Magazine October 2000).

[2] Blyth rozwijał idee Lyella. W roku 1835 i 1837 w brytyjskim The Magazine of Natural History Blyth przedstawił idee tego, co dzisiaj się nazywa doborem naturalnym i doborem seksualnym. W 1837 roku Darwin przebywał już w Anglii po pięcioletniej podróży statkiem Beagle i rozpoczął spisywać swoje pierwsze notatki (por. Loren Eiseley, Charles Darwin, Edward Blyth, and the Theory of Natural Selection, w: tenże, Darwin and the Mysterious Mr. X, E.P. Dutton, New York NY 1979, s. 46-47). Eiseley tak pisze: "nie udało mi się zrozumieć, jak Karol Darwin mógł nie znać periodyku, w którym Blyth publikował. Było to czołowe czasopismo zoologiczne tamtej epoki. Na jego stronach można było znaleźć teksty przyjaciół Darwina — Henslowa, Jenynsa, Lyella. Założenie, że człowiek o 'tak ogromnej pamięci i mocy abstrakcji' jak Darwin był nieobeznany z pismami na temat problemu gatunków w tak ważnym organie jak The Magazine of Natural History w okresie od 1835 do 1837 roku, wydaje się nielogiczne w najwyższym stopniu" (tamże, s. 50-51). Dlatego Eiseley przebadał szczegółowo materiały pozostawione przez Darwina i doszedł do wniosku, że "[...] główne cele pracy Darwina — walka o byt, zmienność, dobór naturalny i dobór płciowy — wszystkie są w pełni wyrażone" w artykule Blytha z 1835 roku (por. tamże, s. 55). Eiseley stwierdził też, że "Darwin wykorzystał dzieło Blytha, nie przyznając się do tego" (tamże, s. 59). Co do szczegółów, tak pisze: "Gdy przedzieramy się przez małe artykuły Blytha jednak, zdumieni jesteśmy ideami, które ponownie pojawiają się w próbnych esejach z 1842 i 1844 roku, których Darwin nigdy nie zmienił przez całe życie. Oprócz zwrócenia uwagi na dobór naturalny, dobór płciowy i rolę zmienności dziedzicznej Blyth wyraził pogląd, że makromutacje byłyby 'bardzo rzadko, jeśli w ogóle kiedykolwiek, uwiecznione w stanie naturalnym'. Darwina najwyraźniej przekonał argument Blytha i odtąd trwał przy nim. Blyth wierzył we wpływ pożywienia w stymulacji zmienności w udomowionym stadzie i ponownie znajdujemy środowiskowe idee tego rodzaju zakorzenione u Darwina. Nacisk kładziony przez Blytha na dobór płciowyu człowieka wyprzedza nacisk dany mu przez Darwina w O pochodzeniu człowieka" (tamże, s. 59).

W tej sprawie por. też Paul G. Humber, Natural Selection — A Creationist's Idea, Acts & Facts 1997, vol. 26, No. 1, Impact No. 283; tenże, Dobór naturalny to pomysł pewnego kreacjonisty, Na Początku... sierpień 1997, nr 8A (90), s. 201-207. Por. też opinię Gary'ego E. Parkera w: Henry M. Morris and Gary E. Parker, What Is Creation Science?, Master Book Publishers, San Diego 1982 (third printing 1984) s. 48 oraz powtarzającego za nim tę opinię Mieczysława Pajewskiego, Darwin i natura zmiany biologicznej — dobór naturalny, Duch Czasów 1986, nr 12, s. 10 [7-11], tenże, Stworzenie czy ewolucja?, Wydawnictwo "Duch Czasów", Bielsko-Biała 1992, s. 59, 66.

 

[3] Definicję pojęcia baraminu por. w: Kazimierz Jodkowski, Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm, Realizm. Racjonalność. Relatywizm t. 35, Wyd. UMCS, Lublin 1998, s. 215-216.

[4] Por. Siegfried Scherer (ed.), Typen des Lebens, Pascal-Verlag, Berlin 1993 oraz Siegfried Scherer, Basic Types of Life. Evidence for Design from Taxonomy?, w: William A. Dembski (ed.), Mere Creation. Science, Faith & Intelligent Design, InterVarsity Press, Downers Grove, Illinois 1998, s. 195-211.

[5] Por. na przykład John Morris & Doug Phillips, Weapons of Our Warfare. 20 Key Issues for Creationists, Institute for Creation Research, El Cajon, CA 1998, s. 28-29.

[6] Por. Theodosius Dobzhansky, Genetics and the Origin of Species, Columbia University Press 1937, s. 12. Por też D.A. Alexandrov, Filipchenko and Dobzhansky: Issues in Evolutionary Genetics in the1920s, w: M.B. Adams (ed.), The Evolution of Theodosius Dobzhansky, Princeton University Press 1994 oraz John Wilkins, Macroevolution; 08.03.1999).

[7] Ernst Mayr, One Long Argument: Charles Darwin and the Genesis of Modern Evolutionary Thought, Harvard University Press, Cambridge, MA 1991, s. 182. Rozróżnienie mikro- i makroewolucji przez Henryka Szarskiego i Stephena Jaya Goulda por. w Jodkowski, Metodologiczne..., s. 211-212.

Niektórzy ewolucjoniści zaprzeczają jednak, by mikro- imakroewolucja różniły się jakościowo (por. George Gaylord Simpson, The Major Features of Evolution, New York 1953, s. 339). Inni natomiast uważają, że problem ten jest otwarty: "Ogólnie rzecz biorąc w całej książce większy nacisk kładziemy na procesy i czynniki działające na poziomie mikroewolucyjnym (czyli w ramach pojedynczego gatunku, jak zdefiniujemy ten termin), niż na procesy i czynniki działające na poziomie makroewolucyjnym (czyli między takimi klasami jak ssaki i ptaki czy takimi wyższymi kategoriami jak kręgowce i bezkręgowce)" (I. Michael Lerner, William J. Libby, Heredity, Evolution, and Society, W.H. Freeman, San Francisco (1968) 1976, s. 4; "Debatę nad realnością czy prawdopodobieństwem ewolucji ogólnie rzecz biorąc toczono przy nieobecności uzgodnionej definicji ewolucji. Wśród biologów populacyjnych ogólnie przyjęta definicja ewolucji brzmiała następująco: zmiana w częstości genów. (Dokładniejsza definicja: 'zmiana w częstości alleli'. Allele są alternatywnymi stanami genu, wywołanymi przez mutacje, które zmieniają przesłanie genetyczne, a przez to zwykle zmieniają rodzaj, ilość lub moment produkowania polipeptydów. [...]). Jeśli przyjmie się tę definicję, to kontrowersja, gdzie nadal istnieje ewolucja, przyjmuje następującą postać: jakie poziomy ewolucji stanowią istotną ewolucję oraz czy wyższe poziomy ewolucji można wyjaśnić tymi samymi siłami i zasadami jak niższe poziomy. W następującej dyskusji będziemy rozważali głównie niższe poziomy ewolucji, czasami zwane mikroewolucją, gdzie 'zmiana w częstości alleli' wyraźnie wystarcza jako adekwatna definicja" (tamże, s. 66).

Kreacjonista Wayne Frair przypomina, że niektórzy ewolucjoniści używali też pojęcia megaewolucji, oprócz mikro- i makroewolucji:

Makroewolucja jest tą formą ewolucji, o której zwykle naucza siędzisiaj w szkołach średnich, świeckich koledżach i na uniwersytetach [ods.1]. Brytyjski uczony, Kerkut, nazywa ją "ogólną teorią ewolucji". Stwierdza ona, że z substancji nieożywionej powstał pierwszy ożywiony materiał, który dalej reprodukował się i różnicował, tworząc wszystkie główne kategorie wymarłych i istniejących organizmów.

[Odsyłacz 1] Terminu "megaewolucja" niektórzy używają, gdy odnoszą się do ewolucji największych kategorii organizmów, a terminu "makroewolucja", gdy odnoszą się do nieco mniejszych kategorii. My jednak preferujemy używanie terminu "makroewolucja" w jego najwcześniejszym sensie, gdy odnosi się on do wszystkich tzw. dużych zmian i odróżniamy go tylko od mikroewolucji, która odnosi się do małych zmian. W tej broszurze zamiast używania terminu "mikroewolucja" używamy terminu "dywersyfikacja", który dotyczy małych zmian, mianowicie tych, które wytworzyły wielokształtność organizmów żywych zjednorodnego początkowego stworzenia (Wayne Frair, The Case for Creation, Moody Press, Chicago 1967, s. 22).

 

[8] Robert L. Carroll, Vertebrate Paleontology and Evolution, W.H. Freeman and Co., New York 1988, s. 576.

[9] Por. tamże, s. 576-581.

[10] Por. tamże, s. 577.

[11] Na przykład Jeffrey Schwartz używając przykładu z ćmami Kettlewella mówi, że "ekstrapolacja polega na tym, że jeśli mamy wystarczająco dużo czasu, jakiś gatunek może ulec takiej modyfikacji, że stanie się odmiennym gatunkiem" (Jeffrey H. Schwartz, Sudden Origins: Fossils, Genes, and the Emergence of Species, Wiley, New York 1999, s. 38). W tym kontekście mówi on też o "płetwach, które stają się kończynami zakończonymi stopami" (tamże, s. 38) oraz o mechanizmie wyłaniania się ludzi z małp, czyli o niewątpliwej makroewolucji.

[12] "Należy wszak podkreślić, że syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzeń makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z różnych dziedzin, pozostała w zasadzie nieudowodniona" (Solomon Eldra Pearl, Linda R. Berg, Diana W. Martin, Claude A. Villee, Biologia, Multico Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1996, s. 445). Zwroty takie jak "pomimo wspierania jej znaczącymi danymi", "pozostała w zasadzie" świadczą, że wyznanie to nie przychodzi łatwo. Roger Lewin twierdzi natomiast, że czołowi darwiniści zebrani na konferencji w Chicago w 1980 roku, którzy zastanawiali się, "czy mechanizmy leżące u podstaw mikroewolucji można tak ekstrapolować, by wyjaśnić zjawiska makroewolucji", odpowiedzieli wyraźnie negatywnie na to pytanie (por. Roger Lewin, Evolutionary Theory Under Fire, Science, November 21, 1980, vol. 210, s. 883; wypowiedź Lewina cytował z wyraźnym zadowoleniem kreacjonista Parker; por. Morris, Parker, What Is Creation Science?..., s. 74-75; Parker, Creation: Facts of Life..., s. 105-106).

[13] Dokładniej zagadnienie to omówiłem w artykule pt. Naturalizm ewolucjonizmu a wiara religijna. Przypadek Darwina, Przegląd Religioznawczy 1999, nr 1 (191), s. 17-34 oraz w: Metodologiczne aspekty..., s. 321-332.

[14]  Michael White, John Gribbin, Darwin, Żywot uczonego, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998, s. 170.

[15] "Przed Darwinem uważaliśmy, że zostaliśmy stworzeni przez dobrego Boga" (Stephen Jay Gould, Ever Since Darwin, Pelican, W.W. Norton, New York 1977, s. 267).

[16] List Darwina do Lyella (cyt za: Richard Dawkins, Ślepy zegarmistrz czyli, jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany, Biblioteka Myśli Współczesnej, PIW, Warszawa 1994, s. 390). Dawkins nie podaje jednak bliższych danych bibliograficznych. Jest to list z 11 października 1859 roku (Life and Letters of Charles Darwin, D. Appleton and Co., London 1911, vol. II, s. 7).

[17] Dawkins, Ślepy zegarmistrz..., s. 390.

[18] "Darwin interesował się filozofią i był świadomy jej implikacji. Wiedział, że jego teoria różniła się od innych doktryn ewolucjonistycznych tym przede wszystkim, że przyjmowała bezkompromisowy materializm filozoficzny" (Gould, Ever Since Darwin..., s. 23).

[19] Wypowiedź Juliana Huxleya ("At Random". A Television Preview, w: Sol Tax and Charles Callender (eds.), Evolution After Darwin. The University of Chicago Centennial, Vol. III: Issues in Evolution. The University of Chicago Centennial Discussions, The University of Chicago Press, 1960, s. 45-46 [41-66]).

[20] D. Oldroyd, Darwinian Impacts: an Introduction to the Darwinian Revolution, Humanities Press, Atlantic Highlands, N.J. 1980, s. 254.

[21] Por. Niles Eldredge, The Monkey Business: A Scientist Looks at Creationism, Washington Square, New York, NY 1982, s. 134.

[22] F.H.C. Crick, What Mad Pursuit: A Personal View of Scientific Discovery, [1st ed. 1988] Penguin, London 1990, s. 138.

[23] Douglas J. Futuyma, Science on Trial: The Case for Evolution, Pantheon, New York NY 1982, s. 169.

[24] Michael Ruse, Witness Testimony Sheet. McLean v. Arkansas, w: Michael Ruse (ed.), But Is It Science? The Philosophical Question in the Creation/Evolution Controversy, Prometheus Books, Amherst NY 1996, s. 301 [287-306].

[25] William B. Provine, Progress in Evolution and Meaning in Life, w: Matthew H. Nitecki (ed.), Evolutionary Progress, University of Chicago Press, 1983, s. 65 [49-74].

[26] Stephen Jay Gould, In Praise of Charles Darwin, w: Charles L. Hamrun (ed.), Darwin's Legacy, Harper & Row 1983, s. 6-7.

[27] Jodkowski, Metodologiczne aspekty..., s. 291-302; Naturalizm ewolucjonizmu...; Dlaczego ewolucjonizm prowadzi do ateizmu?, w: Józef Dębowski, Marek Hetmański (red.), Poznanie. Człowiek. Wartości, Wyd. UMCS, Lublin 2000, s. 65-76.

[28] "Ciekawe może być spostrzeżenie, że wiele z tych szeroko cytowanych książek jest czytanych tylko na stronie tytułowej. Trzy takie, jaki mi się nasuwają na myśl, to Biblia, O pochodzeniu gatunków i Kapitał" (G.A. Kerkut, Implications of Evolution, International Series of Monographs on Pure and Applied Biology. Division: Zoology, General Editor: G.A. Kerkut, vol. 4, Pergamon Press, Oxford — London — New York — Paris 1960, s. 5).

[29] "Ewolucjonizm jest najskuteczniejszym narzędziem do produkowania ateizmu, jaki kiedykolwiek wymyślono" (William B. Provine, profesor biologii na Cornell University, http://fp.bio.utk.edu/darwin/1998/slides_view/Slide_7.html).

Źródło: Na Początku...lipiec-sierpień 2001, nr 7-8 (144-145), s. 237-251.

Document Actions
« February 2020 »
February
MoTuWeThFrSaSu
12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829