Personal tools
You are here: Home Artykuły Seminarium w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk poświęcone książce K. Jodkowskiego pt. Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm (Sprawozdanie) Warszawa, 24 listopada 2000, Pałac Staszica, Nowy Świat 72, pok. 154,

Seminarium w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk poświęcone książce K. Jodkowskiego pt. Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm (Sprawozdanie) Warszawa, 24 listopada 2000, Pałac Staszica, Nowy Świat 72, pok. 154,

To PAN-owskie seminarium jest prowadzone przez prof. Elżbietę Kałuszyńską. Zebrania odbywane są raz na miesiąc, a dyskusje dotyczą rozesłanego wcześniej tekstu. W przypadku książki Jodkowskiego teksty były dwa. Jeden napisał jego kolega z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze, prof. Wojciech Sady, drugi — adiunkt na Wydziale Chemii Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, dr Grzegorz Nowak. Obaj byli blisko znani autorowi, zwracali się do siebie na "ty". W seminarium oprócz autora omawianej książki i obu autorów referatów wzięło udział kilkunastu filozofów (jak się zorientowałem, głównie z Warszawy i Poznania) oraz przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego z Przewodniczącym, drem Eugeniuszem Moczydłowskim na czele.


Referat prof. Sadego

Tezą referatu prof. Sadego było to, że kreacjonizm, w przeciwieństwie do ewolucjonizmu, ma charakter nienaukowy. Tezę tę uzasadniał odrzucając dominujący obecnie w metodologii nauk, a spopularyzowany przez K. Poppera i I. Lakatosa, model nomologiczno-dedukcyjnego sprawdzania i uzasadniania teorii. Model ten skupiał uwagę na pionowych relacjach między bardziej i mniej ogólnymi twierdzeniami teorii. Sady słusznie wskazywał, że w nauce bardzo istotne są też powiązania poziome, na które uwagę zwrócili twórcy tzw. niezdaniowego ujęcia teorii (J.D. Sneed i W. Stegmüller). Niezwykle istotne jest też dostrzeganie analogii i podobieństw. Umiejętność rozpoznawania podobieństw (tzw. wiedzę milczącą) zdobywa się podczas specjalistycznego treningu. Zdaniem Sadego olbrzymia większość prac naukowych nie ma nic wspólnego ze sprawdzaniem teorii. Uczeni raczej starają się budować początkowo proste, później coraz bardziej skomplikowane modele teoretyczne. Coraz więcej zjawisk jest podciąganych pod sformułowane modele. Dokonuje się też oceny błędów systematycznych.

Prof. Sady uważa, że najlepsze określenie badań naukowych znaleźć można w pewnym referacie niemieckiego filozofa, P. Hoyningena-Huene, z 1999 roku. Według tego myśliciela cechą odróżniającą badania naukowe od nienaukowych jest ich systematyczność: badanie wielkich liczby możliwie rozmaitych zjawisk, porządkowanie ich we wciąż ulepszane schematy klasyfikacyjne, nieustannie doskonalone wyjaśnianie tych schematów, badanie źródeł błędów doświadczalnych i teoretycznych.

Stosując to określenie badań naukowych, prof. Sady doszedł do wniosku, że kreacjonizm z samej swojej istoty nie może stać się naukowym programem badawczym. Dlaczego?

Po pierwsze, Bóg stworzył (wedle kreacjonistów) świat taki, jaki zechciał. Ponieważ wola Boga była wolna, a dla ludzi niepojęta, kreacjonizm nie może wyjaśniać, dlaczego stworzony świat jest taki, jaki jest.

Po drugie, kreacjonista nie ma co badać. Stwierdzanie podobieństw między różnymi rodzajami organizmów, tak istotne dla ewolucjonisty, nie ma żadnego znaczenia dla kreacjonisty, bo on nie postuluje żadnych związków między różnymi typami organizmów żywych.

Po trzecie, kreacjoniści nie są w stanie systematycznie wykrywać i poprawiać błędów. Ewolucjoniści mogą na przykład stopniowo prezentować coraz lepszy model tzw. kolumny geologicznej. Dla kreacjonistów nie ma to znaczenia, gdyż Bóg mógł dowolnie stwarzać i zgładzać baraminy.

Po czwarte, wreszcie, kreacjoniści nie dysponują żadnymi prawami, a więc nie mogą budować modeli zjawisk, od prostych do coraz bardziej złożonych, co jest charakterystyczne dla biologii ewolucyjnej.

Prof. Sady nie kwestionował tego, że w zagadnieniach nie związanych z pochodzeniem kreacjoniści mogą prowadzić badania naukowe. Jednak jako kreacjoniści uprawiają nie naukę, ale bronią swoiście rozumianych prawd wiary.


Referat dra Nowaka

Dr Grzegorz Nowak w swoim referacie podkreślał, że z kilku powodów książka Jodkowskiego zasługuje na uwagę. Omówione zostały w niej różne wersje kreacjonizmu, nie tylko te prostackie, najbardziej znane. Nieco mniej systematycznie omawia ona też pewne problemy związane z teorią ewolucji. Nowak uważa też, że Jodkowski w swojej książce nie popełnił rażących błędów poza swoją dziedziną kompetencji.

Dr Nowak wskazał, że dyskusja na temat fitness, której Jodkowski poświęca wiele uwagi, nie jest we współczesnej biologii tak ważna, jak kiedyś i jak by mogło wynikać z książki Jodkowskiego. Dziś nie przeżycie, ale rozród jest kluczowym czynnikiem związanym z naturalną selekcją i ewolucją gatunków.

W książce nie ma też odbicia rozwój teorii ewolucji i ewolucjonizmu. Czytelnik na ten temat otrzymuje jedynie chaotyczny obraz, bo omawiane są tylko spory między ewolucjonistami i kreacjonistami.

Spory ewolucjonistów z kreacjonistami dr Nowak widzi jako toczące się na płaszczyźnie ewolucyjnej. Kreacjoniści albo krytykują naturalizm ewolucjonizmu i mechanizmy generowania zmienności i późniejszego doboru, albo reinterpretują osiągnięcia ewolucjonistów w duchu kreacjonistycznym. Wyniki takiego postępowania, zdaniem dra Nowaka, nie są zbyt obiecujące, a często chybione (tak ocenia on argumenty M.J. Behego na temat istnienia nieredukowalnej złożoności). Kreacjonizm jawi się w tym świetle nie jako pełnokrwista alternatywa dla ewolucjonizmu, ale jako niższej rangi utrapienie, przymuszające ewolucjonistów do doskonalenia własnych metod.

Dr Nowak zwrócił też uwagę, że teoria ewolucji nie zajmuje się problemem powstania życia, a jedynie zmiennością żywych organizmów. Wprawdzie powstanie życia ewolucjoniści też przypisują procesom naturalnym, ale nie stworzyli przekonującego metodologicznie modelu. Ponieważ kreacjoniści starej Ziemi również nie zajmują się problemem powstania życia (bo uważa go za rozstrzygnięty — zostało stworzone), to jeśli się o tym problemie zapomni, kreacjoniści starej Ziemi i ewolucjoniści będą zgodni co do reszty biologii.

Na zakończenie swojego referatu dr Nowak wyraził nadzieję, że przyszły rozwój rzeczy (dojrzewanie kreacjonistów, w rezultacie czego zdeklarują się w większości jako kreacjoniści starej Ziemi, oraz uznanie przez ewolucjonistów wad i niedostatków własnej teorii) może doprowadzić do twórczej koegzystencji, przy której zaniecha się agresywnej propagandowej walki.


Dyskusja

Dyskusja została zdominowana przez dwa fakty. Po pierwsze, większość obecnych nie znała książki Jodkowskiego i zabierała głos na zasadzie "tak mi się wydaje" (a Czytelnicy tego miesięcznika wiedzą, co się wydaje na temat kreacjonizmu ludziom niezorientowanym). Po drugie, obecność grupki kreacjonistów uniemożliwiła w praktyce rzeczową dyskusję między jedynymi uczestnikami seminarium, którzy mieli w miarę rzetelną wiedzę na poruszane metodologiczne tematy: to jest autorem książki i oboma autorami referatów wprowadzających. Kreacjonistów traktowano jako "ciekawostkę przyrodniczą" i koniecznie chciano od nich usłyszeć to czy tamto. Dyskusja nieuchronnie, jak to bywa w takich przypadkach (ciekawostka i niekompetentni dyskutanci), zboczyła na tematy luźno związane z kontrowersją ewolucjonizm-kreacjonizm, a na pewno nie mającą nic wspólnego z książką Jodkowskiego, której miała być poświęcona. Wystarczy nadmienić, że głównym problemem "wałkowanym" przez obie strony było to, dlaczego w świecie istnieją choroby, wojny i nieszczęścia, skoro to Bóg wszystko stworzył? (Nawiasem mówiąc, ujawnił się brak wiedzy na temat tak elementarnych twierdzeń chrześcijaństwa, jak Upadek, co już od pewnego czasu przestaje mnie dziwić.)

Niżej podpisany jest mocno zdegustowany charakterem dyskusji i uważa, że zmarnowano znakomitą okazję do przedyskutowania bardzo ważnych wątków podnoszonych przez autorów referatów. Może zamiast dawać się wciągać do dyskutowania nieistotnych kwestii, należało oddawać głos autorowi książki? Straciliśmy niezłą okazję, by przekonać jeszcze parę osób, że jeśli nawet nie mamy racji, to jesteśmy poważną grupą, zainteresowaną problemami naukowymi i że warto przyjrzeć się bliżej naszym argumentom. Niestety, osiągnęliśmy skutek przeciwny. Obecni na sali utwierdzili się w swoim przekonaniu, z jakim się pojawili na seminarium, że kreacjonizm jest zwykłym nieporozumieniem i nie ma nic wspólnego z nauką.

Może warto zaprosić głównych dyskutantów na nasze łamy?

Mieczysław  Pajewski

Przypisy

** Warszawa, 24 listopada 2000, Pałac Staszica, Nowy Świat 72, pok. 154, godz. 11.30-13.00.

Źródło: Na Początku... grudzień 2000, nr 12 (136), s. 377-381.

Document Actions
« February 2020 »
February
MoTuWeThFrSaSu
12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829