Personal tools
You are here: Home Trzeci szympans czy drugi orangutan?

Trzeci szympans czy drugi orangutan?

Dotychczas sądzono, że najbliższym ewolucyjnym kuzynem człowieka jest szympans. Propozycja dwóch ewolucyjnych biologów zamienia jednak szympansa na orangutana. Ich zdaniem człowiek nie jest więc trzecim szympansem, a tylko drugim orangutanem.

"Trzeci szympans" to określenie człowieka ukute przez ewolucjonistę Jareda Diamonda. Pochodzi ono z przekonania, że nasi ewolucyjnie najbliżsi kuzyni to dwa gatunki szympansa: szympans zwyczajny (Pan troglodytes) i bonobo (Pan paniscus). "Trzecim szympansem" ma być człowiek. [1] Zgodnie z tym ortodoksyjnym spojrzeniem nasz gatunek należy do większej grupy afrykańskich małp razem z szympansami, bonobo i gorylami. Szympansy i bonobo mają być naszymi najbliższymi kuzynami, z którymi dzieliliśmy wspólnego przodka mniej więcej 6 milionów lat temu.

Ewolucyjni biologowie Jeffrey Schwartz z University of Pittsburgh w Pennsylwanii i John Grehan z Buffalo Museum of Science proponują jednak dosyć radykalną rewizję tego poglądu. Ich zdaniem zdecydowanie bardziej trzeba docenić orangutany (Pongo). Uważają oni, że hominidy składają się z dwóch siostrzanych kladów: ludzi i orangutanów oraz szympansów i goryli. Oznacza to, że ludzie najbliżsi są orangutanom, a szympanse gorylom, całkiem przeciwnie niż sądzono dotychczas. Wspomniani naukowcy twierdzą, że ludzie i orangutany „dzielą wspólnego przodka z wykluczeniem dalszych małp afrykańskich”. [2]

Skąd taka zaskakująca zamiana miejsc? Autorzy zaczynają nie od modnych obecnie zestawień sekwencji DNA, ale od danych morfologicznych: „Żaden z dwóch często cytowanych morfologicznych opracowań dowodzących jakoby, że interpretacja danych molekularnych wspiera bliskie pokrewieństwo szympansów i ludzi nie bierze pod uwagę, lub nie wyjaśnia dlaczego nie bierze pod uwagę, większości morfologicznych cech, które – jak to zostało dowiedzione – są dzielone wyłącznie przez ludzi i orangutany”. W gładkim naukowym języku oznacza to jedno: dane przywoływane na potwierdzenie bliskiego pokrewieństwa ludzi i szympansów używane są wybiórczo. Autorzy przechodzą następnie do szczegółowej analizy anatomicznych i morfologicznych cech konkludując, że twierdzenie jakoby wspierają one tezę o bliskim pokrewieństwie ludzi i szympansów jest mocno problematyczne.

Zgodnie z ich scenariuszem około 13 milionów lat temu podobny do orangutana gatunek małpy żył na wielkim obszarze rozciągającym się od południowej Afryki poprzez południową Europę, Azję środkową aż po Azję południowo-wschodnią. Populacja ta ewoluowała natępnie w różne gatunki zanim gatunki żyjące w południowej Europie i Azji środkowej wyginęły, rozdzielając w ten sposób populacje wschodnioafrykańskie i południowoazjatyckie. Populacja afrykańska dała ostatecznie początek ludziom, podczas gdy azjatycka wyewoluowała we współczesne orangutany. W scenariuszu tym inne afrykańskie małpy, jak szympansy i goryle, oddzieliły się od naszej linii rodowej grubo przed 13 milionami laty, przez co są one naszymi znacznie bardziej odległymi kuzynami niż orangutany.

Koniec końców autorzy musieli zmierzyć się jednak z koronnym argumentem mającym potwierdzać bliskie pokrewieństwo ludzi i szympansów: genetyczne podobieństwo tych dwóch gatunków. Analiza autorów jest cięta: „Szeroko zaakceptowana teza, że ‘największe całościowe molekularne podobieństwo’ jest synonimem z ‘najbliżej spokrewnionym’ wynika jednak nie z jakichkolwiek empirycznych świadectw, lecz po prostu z bezkrytycznej akceptacji ‘molekularnego założenia’: mianowicie, że taksony, które rozdzieliły się niedawno będą posiadały najbardziej podobne sobie białka i DNA [...]. Jednakże, pomimo przeciwnych twierdzeń, wykazanie molekularnego podobieństwa nie równa się a priori z wykazaniem homologii [...]”.

Krótko mówiąc, genetyczne podobieństwo niekoniecznie musi przekładać się na ewolucyjne pokrewieństwo. W pierwszej chwili takie stwierdzenie, które wyszło spod piór ewolucjonistów może zdumiewać, jednak nie jest ono aż takie niezwykłe. W ewolucyjnym rozumowaniu aż roi się od takich niekonsekwencji w dowodzeniu wspólnoty pochodzenia. Przykładowo, jeśli genetyczne podobieństwo ma potwierdzać ewolucyjne pokrewieństwo, logicznie, większe genetyczne różnice winny dowodzić braku tegoż pokrewieństwa. Nic podobnego, jak pisałem wcześniej, olbrzymie genetyczne różnice pomiędzy prawie identycznymi nicieniami nie przeszkadzają ewolucjonistom zaliczać je do bliźniaczych gatunków. Jak widać, konsekwencja nie jest cnotą darwinistów.

Schwartz i Grehan rozwijają swój argument stwierdzając, że tradycyjna taksonomia wyróżnia dwa rodzaje podobieństw: pochodne (derived novelties) i pierwotne (primitive retentions). Te pierwsze to cechy dzielone przez dwa blisko spokrewnione gatunki, o których sądzi się, że wyewoluowały u ich wspólnego przodka. Drugie dla odmiany to starsze cechy, z głębszą ewolucyjną historią, dzielone przez większe grupy organizmów. Zdaniem autorów problemem molekularnej filogenezy jest, że nie potrafi ona rozróżnić tych dwóch rodzajów podobieństw. W tym kontekście nie ma więc znaczenia, że więcej podobieństw na poziomie DNA występuje pomiędzy człowiekiem a szympansem niż pomiędzy człowiekiem a orangutanem, jeśli są to podobieństwa „pierwotne”.

Nawet nie bawiąc się w rozdzielanie rodzajów podobieństw, jako, że genom jest rzeczywistością dynamiczną, stopień genetycznego podobieństwa pomiędzy człowiekiem a szympansem zależy od tego, jak i co się liczy, jak o tym kiedyś pisałem (98 procent szympansa? Zapomnij o tym). W zależności od tego co bierzemy pod uwagę w takich porównaniach i jak liczymy możemy otrzymywać znacząco różne wyniki.

Dwa istotne wnioski wynikają z komentowanego artykułu. Po pierwsze, teza o ewolucyjnej bliskości człowieka i szympansa zależy od selektywnego doboru anatomicznych, morfologicznych i molekularnych danych, przywoływania jednych i ignorowania drugich, jak to otwarcie stwierdzają Schwartz i Grehan. Zestawienie innych danych może przynieść znacząco różne, sprzeczne ze sobą, filogenezy. Po drugie, genetyczne podobieństwa – nawet na gruncie samego ewolucjonizmu - nie muszą dowodzić ewolucyjnego pokrewieństwa, przeciwnie - słowami autorów: "teza ta nie wynika z jakichkolwiek empirycznych świadectw" tylko "z bezkrytycznie przyjmowanych założeń". Skąd my to znamy?

Michał Ostrowski

---------------------------------------------------

Przypisy:

1. Patrz: Diamond, J. (1992) The Third Chimpanzee: The Evolution and Future of the Human Animal. HarperCollins Publishers: New York.

2. Grehan, J.R. and Schwartz, J.H. "Evolution of the second orangutan: phylogeny and biogeography of hominid origins". Journal of Biogeography, Published Online: 22 June 2009.

Document Actions
« February 2024 »
February
MoTuWeThFrSaSu
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26272829